poniedziałek, 11 marca 2013

Rozdział 4

4 dni później- 2 lipca
-Ulkaaaaaaaaaaa! -wydarły się basy z kuchni
-Czego?
-Na dól, w trybie now! - krzyczał głosem bynajmniej wściekłego menela.
-Idę..
Zbiegłam tak szybko jak się dało. Zaczynam sądzić że ten człowiek ma problemy psychiczne.
-No, czego chcesz?!
-Słuchaj Mała, sprawa jest... - już zaczął coś kombinować.
-Ekhem?!
-Sorki, Młoda..
-No teraz dobrze, kontynuuj
-Dzisiaj będzie u nas imprezka z okazji rozpoczęcia sezonu. - uśmiechnął się wyszczerzając zęby.
-Aha, i pewnie ja mam wszystko zorganizować?!
-I tu się mylisz. Uprzedzam cię że po 24 może tyć głośno i bardzo radośnie.
-Okej, ale ja do domu odwozić nie będę. A i nikt nie ma prawa spać w moim pokoju.
-Nie mogę niczego obiecać. -uśmiechnął się i poszedł  na podwórko umyć samochód.
                                                         ***
-Grzesiek, otwórz!- wydarłam się na pól domu.  Pierwszymi gośćmi byli Krzysiek, Piotrek, Zbyszek i Lotman. Nie wiem po kiego ten ostatni, ale ja się nie czepiałam. Skoro Rzeszów był w komplecie następnie zjawił się Bełchatów (Wlazły, Winiarski, Bąkiewicz, Zatorski), Kędzierzyn (Zagumny, Możdżonek), Kubiak i Kurek. Reszta chłopców nie mogła przyjechać. Ale 12 chłopów i jedna dziewczyna to wystarczająco jak na jedno mieszkanie. Około 22 impreza rozkręciła się na maxa, a może nawet na więcej. Cała hołota tańczyła, śpiewała. A ja nabijałam kilometry robiąc kurs kuchnia-salon, salon-kuchnia.  Zmęczona tym bieganiem wyszłam na podwórko, usiadłam na schody i zaczerpnęłam w płuca świeże powietrze.  Ale długo nie nabyłam się samotnością. Zaraz przyszedł do mnie mocno upity Zatorski. Usiadł tuż obok, objął ramieniem i zaczął gładzić po kolanie. Dla mnie to była bynajmniej niezręczna sytuacja.
-Hej, a co ty tu taka sama siedzisz?- zapytał.
-Bo lubię. Od tych waszych śpiewów już głowa boli.
-To chodź pójdziemy do domu, do pokoju na górę.
-Pójdziemy?!
-Tak. Razem.
-Ej, ej, ej. Stopuj kolego. Nie ma razem. Jesteś nawalony w trupa. Ledwo co chodzisz. Jak będziesz trzeźwy to pogadamy...
-No nie bądź tak...
-Jestem. A teraz przepraszam bardzo ale idę do reszty chłopaków.
Weszłam do środka, a on za mną. Nagle przybiegł (a raczej ledwo stojąc przyszedł) do mnie Igła,  chwycił za rękę i zaciągnął do salonu.
- Houston, mamy problem   
_________________________________________________________________________________
Słabo coś komentujecie. Postanowiłam że będę częściej dodawać rozdziały. Na waszą korzyść. :D
Pozdrowionka :)

6 komentarzy:

  1. taaaaak! :D
    ale Paweł taki tej ;ccc
    czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nooo więc tak... ;)
    Przeczytałam na razie jeden rozdział i muszę przyznać że mi się podoba.
    Ciekawa technika pisania, ale chyba trochę za dużo tych dialogów!
    Jednak wiem z własnego doświadczenia że początki są zawsze najtrudniejsze!!
    Postaram się jeszcze dziś nadrobić zaległości i czekam na koleinę rozdziały.
    Życzę powodzenia i wytrwałości ;3
    Równocześnie częściej zapraszam do siebie! ;D
    Pozdrawiam ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. Blog niezły :) Napewno zostanę tu na dłużej :)
    Zapraszam do mnie ;p
    http://just-one-word-fuck-it.blogspot.com/
    Pozdrawiam, Maniek ;>

    OdpowiedzUsuń
  4. cudnie piszesz! zakochałam się w Twoim blogu! *.* Serdecznie zapraszam do siebie na: http://fcb-en-mi-corazon.blogspot.com/ pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń