wtorek, 10 września 2013

OGŁOSZENIA PARAFIALNE!

                                   WITAJCIE!

Tak więc... po długim rozważaniu postanowiłam nadal kontynuować te opowiadanie, lecz rozdziały będą dodawane tylko wtedy, jeśli okażecie zainteresowanie. Zobaczę, czy to będzie się opłacać. Więc, jeśli chcecie, abym pisała kolejny rozdział, dajcie znak, bo nie będę pisać, skoro nikt tego nie czyta. Pozdrówka, Ulka :3   

niedziela, 14 kwietnia 2013

Rozdział 5


-Co się stało?-spytałam licząc wszystkich. Tak dla pewności.
-Nie ma BumBoxa. Dla Winiara komórka się rozładowała. - oznajmił Bartman a później zrobił kocie oczka.
-I co, pewnie ja mam użyczyć wam sprzętu?- sięgnęłam ręką do kieszeni po telefon. Sprawdziłam stan baterii a następnie oddałam go w posiadanie Ignaczaka. Podłączył kilka kabelków i z głośników zaczęło płynąć disco-polo. Rozglądałam się sprawdzając co, kto robi. Kurek siedział w łazience, Paul spał pod stołem (o zgrozo!), Bąkiewicz siedział w kuchni i rozmawiał z kimś przez telefon. Według mnie to słaby czas na rozmowy ale oczywiście trzeba było zdać raport. Reszta bawiła się w salonie. Nastała cisza aż ktoś krzyknął "Dedykacja dla Gumy!" Wtedy rozległa się piosenka "Ruda jest moja". Wszyscy utworzyli kółko, następnie wpędzili Pawła do środka i zaczęli tańczyć. Michał skończył rozmowę i przybył aby zobaczyć co się dzieje. Usiadł na sofie ale szybko znalazł się na podłodze. Pękał ze śmiechu, ja również nie mogłam się opanować. Od refrenu "tancerze" zaczęli tańczyć odbijanego. Oczywiście obiektem zainteresowań był niejaki pan Zagumny. Bezcennym widokiem jest obraz 6 facetów ledwo się trzymających na nogach, adorujących Pawła. W końcu musiałam przerwać tą ich wesołą zabawę.
-Panowie! A co powiedzą na obściskiwanie Pawła wasze damy?-krzyknęłam z całych sił. Nic nie robiono sobie z tego. Impreza trwała na dobre. Zmęczona tym wszystkim udałam się na górę. Lecz po godzinie spokoju przybiegł do mnie Zator.
-Chodź szybko na dół!- wydusił zdyszany.
-Co się stało?
-Policja zabrała Grześka i Krzyśka na komisariat. Musimy po nich iść!
-Co?! Cholera jasnaaaa...!- szybko zbiegłam ze schodów. Faktycznie ich dwóch nie było.
-Na jaką ulicę pojechali?- spytałam chwytając buty.
-Nie wiem. Chyba na najbliższą komendę.- krzyknął Zati, wychodząc za mną.
___________________________________
Spokojnie, żyję ;)
Teraz będą nowe rozdziały dodawane częściej. Zapraszam do komentowania c;
  

poniedziałek, 11 marca 2013

Rozdział 4

4 dni później- 2 lipca
-Ulkaaaaaaaaaaa! -wydarły się basy z kuchni
-Czego?
-Na dól, w trybie now! - krzyczał głosem bynajmniej wściekłego menela.
-Idę..
Zbiegłam tak szybko jak się dało. Zaczynam sądzić że ten człowiek ma problemy psychiczne.
-No, czego chcesz?!
-Słuchaj Mała, sprawa jest... - już zaczął coś kombinować.
-Ekhem?!
-Sorki, Młoda..
-No teraz dobrze, kontynuuj
-Dzisiaj będzie u nas imprezka z okazji rozpoczęcia sezonu. - uśmiechnął się wyszczerzając zęby.
-Aha, i pewnie ja mam wszystko zorganizować?!
-I tu się mylisz. Uprzedzam cię że po 24 może tyć głośno i bardzo radośnie.
-Okej, ale ja do domu odwozić nie będę. A i nikt nie ma prawa spać w moim pokoju.
-Nie mogę niczego obiecać. -uśmiechnął się i poszedł  na podwórko umyć samochód.
                                                         ***
-Grzesiek, otwórz!- wydarłam się na pól domu.  Pierwszymi gośćmi byli Krzysiek, Piotrek, Zbyszek i Lotman. Nie wiem po kiego ten ostatni, ale ja się nie czepiałam. Skoro Rzeszów był w komplecie następnie zjawił się Bełchatów (Wlazły, Winiarski, Bąkiewicz, Zatorski), Kędzierzyn (Zagumny, Możdżonek), Kubiak i Kurek. Reszta chłopców nie mogła przyjechać. Ale 12 chłopów i jedna dziewczyna to wystarczająco jak na jedno mieszkanie. Około 22 impreza rozkręciła się na maxa, a może nawet na więcej. Cała hołota tańczyła, śpiewała. A ja nabijałam kilometry robiąc kurs kuchnia-salon, salon-kuchnia.  Zmęczona tym bieganiem wyszłam na podwórko, usiadłam na schody i zaczerpnęłam w płuca świeże powietrze.  Ale długo nie nabyłam się samotnością. Zaraz przyszedł do mnie mocno upity Zatorski. Usiadł tuż obok, objął ramieniem i zaczął gładzić po kolanie. Dla mnie to była bynajmniej niezręczna sytuacja.
-Hej, a co ty tu taka sama siedzisz?- zapytał.
-Bo lubię. Od tych waszych śpiewów już głowa boli.
-To chodź pójdziemy do domu, do pokoju na górę.
-Pójdziemy?!
-Tak. Razem.
-Ej, ej, ej. Stopuj kolego. Nie ma razem. Jesteś nawalony w trupa. Ledwo co chodzisz. Jak będziesz trzeźwy to pogadamy...
-No nie bądź tak...
-Jestem. A teraz przepraszam bardzo ale idę do reszty chłopaków.
Weszłam do środka, a on za mną. Nagle przybiegł (a raczej ledwo stojąc przyszedł) do mnie Igła,  chwycił za rękę i zaciągnął do salonu.
- Houston, mamy problem   
_________________________________________________________________________________
Słabo coś komentujecie. Postanowiłam że będę częściej dodawać rozdziały. Na waszą korzyść. :D
Pozdrowionka :)

środa, 27 lutego 2013

Rozdział 3


-Teraz składam moje kości, wcześniej spałem.- Zator chwycił się za rękę. Troszeczkę mu spuchła.
-Do której siedzieliście, że usnąłeś się u mnie?-spytałam
-Hm.. tak koło 3 nad ranem.
-No, barwo! Lecę na dół, po Altacet. -krzyknęłam schodząc po schodach. Nagle usłyszałam donośne sapanie za mną. Szybkim ruchem obróciłam się na pięcie i ujrzałam przed sobą
Grześka ledwo stojącego na nogach.
-Co to za jakieś krzyki?- zapytał zaspanym głosem.
-Zdeptałam naszego lokatora.- odpowiedziałam wyjmując maść z lodówki.
-Ale moglibyście być ciszej.- dorzucił. Nie słuchałam go, bo musiałam znów udać się na górę.
Wbiegłam zdyszana. Posmarowałam mu rękę, a następnie udaliśmy się na dół, do kuchni.
-Gdybym wiedział że tak mnie obudzisz, położył bym się do ciebie na łóżko.- Paweł zaczął rozmowę.
-A tylko byś spróbował! -nie wyobrażałam sobie jak by to wyglądało. Dalsze 1.30 spędziliśmy na rozmawianiu o sporcie oraz o życiu. Zaparzyłam kawę i zrobiłam kanapki.
Dzięki temu łatwiej się rozmawiało. Wyciągnęłam od niego takie informacje jak: że rozstał się ze swoją dziewczyną, planuje zmianę klubu.
W końcu w jadalni pojawił się również Grzesiek. Zjadł swój przydział, a później poszedł na trening. Paweł wyszedł godzinę później, bo miał załatwić jakieś sprawy związanie z pracą.
Domyślałam się że chodzi o grę w Resovii. "To teraz Igła będzie miał konkurencję" stwierdziłam w myślach. Nagle moje rozmyślanie przerwał dzwonek do drzwi.
Gościem była Iwona z Sebastianem i Dominiką. Spytała czy mogłabym się zaopiekować dziećmi dopóki Krzysiek nie wróci z treningu. Oczywiście się zgodziłam.
Wiele radości przyniosło mi ich zabawianie. Sebek to identyczny Igła, zaś Dominika była bardzo podobna do Iwony. Minęły 3 godziny kiedy zjawił się Igła z Kosą.
Po cichu przyglądali się mnie i dzieciom. Nawet nie usłyszałam jak weszli. Ale Krzysztof nie wytrzymał i wybuchną śmiechem.
-Podglądaliście nas? -spytałam zbierając zabawki.
-Może tak, może nie.. -Kosa zawsze wiedział co odpowiedzieć. Strzeliłam minę a'la foch. Ignaczak jak zwykle wypowiedział 100 słów zanim wyszedł, ale to właśnie w nim lubię.
Weszłam do kuchni wiedząc że zaraz padną pytania "gdzie obiad". Ale ku moim nie było ich. A nawet zobaczyłam, że kochany braciszek zrobił zakupy i coś próbuje przyrządzić.
-Ekhem... Chcesz zrobić obiad czy nas pozatruwać?- spytałam, wiedząc że nie ma on talentu kulinarnego.
-Ha, ha, ha bardzo śmieszne.-odpowiedział sięgając po nóż kuchenny.- Właśnie robię jajecznicę, wiec nie przeszkadzaj bo nie dostaniesz.
-Dobra, daj pomogę Ci. Bo mrocznie to widzę.- zabrałam się za krojenie cebuli, kiedy on rozbijał jajka. Końcowy efekt był zjadliwy i nawet smaczny, co w przypadku naszego wspólnego gotowania rzadko się udaje.
-Młoda, mam dla ciebie pracę.- powiedział Grzesiek kończąc danie.
-O, jaką?-zapytałam zaciekawiona. Bałam się jego pomysłów.
-Bo od czerwca jest nowy przepis. W składzie kadrowym mają być przynajmniej 2 kobiety. Więc od razu pomyślałem o tobie. Przecież grałaś w szkolnej drużynie i dobrze Ci to wychodziło. - powiedział przemierzając mnie wzrokiem.
-Poebało???- byłam zszokowana tym co mówi.- Jak ty sobie to wyobrażasz?! Ja i na przykład Możdżonek lub Bartman na jednym boisku?! Przecież to niedorzeczne.
-Rozmawiałem już z Anastasim. Musi tylko zobaczyć  czy dasz radę grać z nami, i tyle.- zawsze umiał logicznie i z sensem odpowiedzieć na wszystko.
-Nie wiem, muszę się jeszcze nad tym zastanowić. Takie propozycji nie dostaje się codziennie.- wstałam od stołu i udałam się w kierunku schodów prowadzących na piętro.
-Okej, to pomyśl i daj znać.- usłyszałam już z dołu. Udałam się pod prysznic a następnie usiadłam na kanapie oglądając powtórki meczów.
"I pomyśleć że ja niby bym miała tam grac, i to z nimi"
_____________________________________________
Doszłam do wniosku że będę dodawać nowy rozdział co
2 tygodnie.
Dziękuję za wszystkie wejścia i komentarze.
Pozdro. ;)

sobota, 9 lutego 2013

Rozdział 2


Spojrzałam przez okno w drzwiach. Nie uwieżyłam. Zamknęłam oczy i spojrzałam jeszcze raz. A jednak to prawda.  Przed moimi stał sam Paweł Zatorski. Chwyciłam za klamkę i otworzyłam drzwi.
-Pizza na zamówienie Grzegorza Kosoka- powiedział wskazując na pudełko.
-Tak, tak zapraszam. -opowiedziałam pokazując dłonią kuchnię. Gość odłożył pudło na stół a sam przywitał się z Grzesikiem.
-Cześć Paweł, szybko się uwinąłeś.- brat podał rękę dla 'przybysza'.
-Tak, korków nie było.- uśmiechnął się. Zdawało się że z kąt znam ten uśmiech i te oczy.
-Braciszku, wytłumaczysz mi dlaczego zamówiłeś jedzenie aż z Bełchatowa, nie było nigdzie bliżej?- wtrąciłam. Nie rozumiałam jego toku myślenia.
-Czysty przypadek, uwierz mi.- Odpowiedział Paweł. - Prawda Kosa?
-Tak, tak- zaśmiał się Grzesiek. Podeszłam na drugi koniec pomieszczenia, oparłam się o blat kuchenny i przysłuchiwałam się rozmowie jedząc przy tym kawałek pizzy.
Paweł cały czas przemierzał mnie wzrokiem, od góry do dołu. A  ja miałam uczucie jakbym go znała. Chłopaki, wiadomo rozmawiali o siatkówce. Nagle padło zdanie w moją
stronę:
 -Boże Ulka, jak ty dużo urosłaś od ostatniego razu kiedy Cię widziałem - stwierdził Paweł.
-A kiedy ty mnie ostatnio widziałeś?- spytałam z zdziwieniem. To już wiem skąd ja go znam.
- Jak miałaś 10 lat. Byłaś jeszcze takim szkrabem.- uśmiechnął się. -to Mała jak tam szkoła?
-Mała?! Mam 190 centymetrów wzrostu. -oburzyłam się. Nienawidziłam jak nazywają mnie Mała.
- Hahaha Zator nie podskakuj bo ona większa od ciebie. -ostrzegł Grzesiek.
- Kurde, o 6 centymetrów ode mnie większa. A dowiem się w końcu jak tam w szkole?- pytał Paweł.
-Dobrze, właśnie ostatnią klasę Liceum skończyłam.
- Brawo. To teraz gdzie?
-Nie wiem jeszcze. Mam czas.
-A na jakim profilu byłaś?
-Sportowy.
-Poszła w ślady brata.- wtrącił Grzesiek.
-Dobra, dobra jeszcze zobaczymy. Będę lepsza od ciebie. -odrzuciłam. Uwielbiałam takie 'kłócenie się' z nim. -Koniec przesłuchania, mogę już sobie iść?
-Tak, jasne.- odpowiedział Paweł.
-No to dobranoc.- pożegnałam się z chłopakami i weszłam na schody.
-Pa, dobranoc- usłyszałam z kuchni. Udałam się do łazienki, a następnie do swojego pokoju. Włączyłam laptopa, sprawdziłam Facebook-a i położyłam się
oglądając opere mydlane. Szybko usnęłam. Następnego dnia obudziłam się około 9. Ale wstając z łóżka, poczułam że na coś nadepnęłam.
-Aaaaałłł!!! -rozległ się krzyk po całym domu.
-Co ty tu do cholery robisz?-  zapytałam podnosząc poszkodowanego.
_____________________________________________________________________
Przepraszam że to tak długo trwało ale brak weny i poprawa ocen robi swoje.
Następny rozdział będzie już wiele szybciej ;)

wtorek, 5 lutego 2013

Rozdział 1


Obudziłam się dość wcześnie.  Nie przywykłam do tego że już nie muszę być na nogach o siódmej rano.
Ubierając się usłyszałam z dołu odgłosy rozmowy. Już wiedziałam kto nas odwiedził.
Szybko zbiegłam na dół. Od razu pan Ignaczak milo mnie powitał:
-Się nie zabij!
-Spokojnie, mam to wyćwiczone. - Odparłam. Sięgnęłam po kubek i nalałam sobie kawy.
-O już kawę pijasz?- Zapytał Krzysiu zdziwionym głosem babci.
-Pijam z rzadka.
- Z rzadka to może być... -wtrącił Grzesiu.
- No dokończ.- Powiedzieliśmy na raz z Igłą.
-Dobra młoda, ja ci zabieram brata na trening...-zaczął ciągnąć Krzysztof, lecz ja mu od razy przerwałam.
-Spokojnie, dom nie spłonie. - Krzysiu zawsze mi nakazywał co mam robić aby Grzesiek miał gdzie wrócić po treningu.
-No Kosa, zbieraj się.- szturchnął Grzecha w ramię. Nagle rozbrzmiał głos Ignaczaka telefonu, a raczej dzwonek.
Melodia disco-polo i tekst "Ja wychodzę z domu ciemną nocą po kryjomu. Uciekam od żony, jej gadaniem już znudzony...".
-O, Iwona dzwoni!- krzyknął. Wybuchnęłam z Grześkiem dzikim śmiechem. Przez 10 minut nie mogliśmy się powstrzymać.
-Narazieee. Będę o 15. Przyszykuj obiad.- na pożegnanie zawołał brat z pod drzwi.
-Tak, tak. Pa.
W końcu chłopaki wyszli, a ja zostałam sama w pustym mieszkaniu.  Posprzątałam i odpaliłam PS3.
'O braciszek ustalił nowy rekord w mojej ulubionej grze, jaka szkoda że ja będę lepsza' pomyślałam.
Grałam w strzelalinki z pół godziny. Nagle poczułam się samotna.
Wyciągnęłam telefon z kieszeni i zaczęłam grzebać w kontaktach. Znalazłam numer Marty.
Kliknęłam zieloną słuchawkę i zadzwoniłam do niej.
-Hej, co robisz? Kiedy wpadniesz do Rzeszowa?- zapytałam.
-Hej, właśnie jestem a coo?.
-Tak, gdzie dokładnie?
-Właśnie wjeżdżam w twoją ulicę.
-O to zajedź do mnie.
-Ok, będę za 10 minut. Pa
-Pa. - zakończyłam szybko rozmowę po ginęły mi kolejne złotówki. Musiałam ogarnąć coś do jedzenia.
A w lodówce same parówki i jeden Żubr. Na całe szczęście znalazłam w Grześka pokoju paluszki,
chipsy i Cole. Gdy tylko to postawiłam na stole usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Hej, szybka jesteś. -stwierdziłam
-Hej, powiedzmy że się spieszyłam. Marta zdjęła płaszcz i powiesiła go na wieszaku.
-Chodź, siadaj sobie wygodnie i opowiadaj.
-Co opowiadać?- zapytała się zdziwiona.
-Wszystko. Co tam nowego, ciekawego?
- Jest coś nowego ale nie wiem czy ciekawego.
-Nie pierdol, mów!
-No ok, pamiętasz jak Ci mówiłam że poznałam chłopaka?
-Tak...
-No i my jesteśmy r...- nagle przerwałam jej
-Huraaaa! Gratulacje!- wykrzyknęłam- A zdradzisz chociaż jego dane osobowe?
-Nowakowski Piotr. - opowiedziała bardzo spokojnym głosem.
- No ładnieee... Brawo.- bardo się cieszyłam.
- To co, może kieliszek szampana?- spytałam wyciągając dwa kieliszki i butelkę z barku. Zauważyłam że całkiem duża kolekcja tych trunków Grzesiek nazbierał. Zapewne trzyma na specjalne okazje.
- No, pijem!-krzyknęłam wznosząc toast. Dużo nie imprezowałyśmy bo zaraz przyszedł Grzesiek.
-Oooo impreza beze mnie?-Zapytał się pokazując brudne kieliszki na stole.
-No niestety braciszku, taki twój los.-Wyszczerzyłam się do niego.
-No to ja lecę, pa.- Marta wstała i poszła w kierunku drzwi. Wzięła płaszcz do ręki i wyszła. Gdy tylko zdążyłam wejść do kuchni zaraz wyskoczył Grzesiek z testem:
-A obiad gdzie? Miał być!
-Z czego?! Z parówek i piwa? Gulasz?- Zapytałam ironicznie. Pokrzątał się jeszcze po kuchni, sprawdził zawartość lodówki, a raczej jej brak i stwierdził:
-Co zamawiamy? Kebaba czy Pizze?
-Pizze!
-Okej to ja zamówię.- sięgnął po telefon i wykręcił numer. Po 30 minutach pojawił się pod drzwiami człowiek z pizzą.
Ale nie spodziewałam się takie dostawcy, jaki do mnie zawitał.

________________________________
Przepraszam że taki krótki ale muszę
poprawiać oceny. Rozdział 2 już niedługo!
Pozdrawiam!

poniedziałek, 4 lutego 2013

Prolog.

-Juuuż jesteeeeem!- krzyknęłam z całych sił. Rzuciłam się na łóżko, gniotąc przy tym świadectwo ukończenia szkoły i inne papiery. Nie mogłam uwierzyć że to już koniec. W końcu wakacje. W końcu się wyśpię! 
 -Ok, czekaj ja zaraz wyjdę.- wydobył się głos Grześka z łazienki. Nie wiem jak można tak długo siedzieć i się golić. Lecz w końcu wyłonił się,twarz miał  z śladami zacięcia .
- Czym się goliłeś? Piłą motorową?- zapytałam, chcąc dowiedzieć się czemu wygląda jakby spotkał obok umywalki wampira.
-Ha, ha ha. Śmieszne. Kupiłem golarkę w spożywczaku...
- W spożywczaku?! 
-O czym będziemy rozmawiać? O goleniu się czy o twoich papierach?
-Ok, masz czytaj.- Sięgnęłam po świadectwo i dałam mu do ręki. Ciekawiła mnie jego mina. 
-Noo... ładnie. Teraz mogę się przyznać że jesteś moją siostrą.- Uśmiechnął się swoim szyderczym uśmiechem.
-Naprawdę? Ja nie mogę się o ciebie przyznać.
-Czemu?- Zapytał z widocznym zaciekawieniem.
-Nie przyznam się do ciebie puki nie przywieziesz medalu z Mistrzostw Świata.- zagroziłam mu wiedząc że zaraz da szybką odpowiedź która 'mnie zgasi'.
-Poczekaj, jeszcze się zdziwisz.
-Już to widzę. Skończyłam tą fascynującą rozmowę i poszłam do kuchni coś zjeść. Pochłonęłam dwa pełne talerze kanapek. Grzesiek uznał że należało mi się. Pogadaliśmy jeszcze razem przy stole, rozmyślając co robimy w wakacje. Jak zwykle mój ukochany brat będzie grał mecze, a ja... no właśnie, co ja będę robić. Pewnie jeździć z nim. Zmęczona całym tym dniem poszłam się umyć, następnie wskoczyłam w piżamę i leżąc na łóżku oglądałam TV. Około 22 zasnęłam.


__________________________________________________
Prolog krótki, ale dopiero się rozkręcam.
Zapraszam na I rozdział, który ukaże się już niedługo ;)

Opis postaci...

Opis postaci występujących w moim opowiadaniu:

Ulka- 19-nastoletnia dziewczyna kończąca ostatnią klasę Liceum,młodsza siostra Grześka , przyjaciółka Marty, Natalii i Agi.

Grzesiek- starszy brat Ulki. Siatkarz grający w Reprezentacji oraz w Asseco Resovia Rzeszów

Krzysiek- przyjaciel Ulki i Grześka, libero w Asseco i Reprezentacji

Paweł- kolega Krzyska i Grześka...


________________________
Niedługo prolog! ;D

niedziela, 3 lutego 2013

Początek.

                                       Welcome Everybody!

Nazywam się Ulka,  w tym roku kończę 14 lat. Do pisania bloga zainspirowała mnie koleżanka oraz kilka innych osób. Ogólnie będzie o siatkówce i o życiu z tymi 'Wielkoludami'. 
Zapraszam serdecznie!