wtorek, 5 lutego 2013
Rozdział 1
Obudziłam się dość wcześnie. Nie przywykłam do tego że już nie muszę być na nogach o siódmej rano.
Ubierając się usłyszałam z dołu odgłosy rozmowy. Już wiedziałam kto nas odwiedził.
Szybko zbiegłam na dół. Od razu pan Ignaczak milo mnie powitał:
-Się nie zabij!
-Spokojnie, mam to wyćwiczone. - Odparłam. Sięgnęłam po kubek i nalałam sobie kawy.
-O już kawę pijasz?- Zapytał Krzysiu zdziwionym głosem babci.
-Pijam z rzadka.
- Z rzadka to może być... -wtrącił Grzesiu.
- No dokończ.- Powiedzieliśmy na raz z Igłą.
-Dobra młoda, ja ci zabieram brata na trening...-zaczął ciągnąć Krzysztof, lecz ja mu od razy przerwałam.
-Spokojnie, dom nie spłonie. - Krzysiu zawsze mi nakazywał co mam robić aby Grzesiek miał gdzie wrócić po treningu.
-No Kosa, zbieraj się.- szturchnął Grzecha w ramię. Nagle rozbrzmiał głos Ignaczaka telefonu, a raczej dzwonek.
Melodia disco-polo i tekst "Ja wychodzę z domu ciemną nocą po kryjomu. Uciekam od żony, jej gadaniem już znudzony...".
-O, Iwona dzwoni!- krzyknął. Wybuchnęłam z Grześkiem dzikim śmiechem. Przez 10 minut nie mogliśmy się powstrzymać.
-Narazieee. Będę o 15. Przyszykuj obiad.- na pożegnanie zawołał brat z pod drzwi.
-Tak, tak. Pa.
W końcu chłopaki wyszli, a ja zostałam sama w pustym mieszkaniu. Posprzątałam i odpaliłam PS3.
'O braciszek ustalił nowy rekord w mojej ulubionej grze, jaka szkoda że ja będę lepsza' pomyślałam.
Grałam w strzelalinki z pół godziny. Nagle poczułam się samotna.
Wyciągnęłam telefon z kieszeni i zaczęłam grzebać w kontaktach. Znalazłam numer Marty.
Kliknęłam zieloną słuchawkę i zadzwoniłam do niej.
-Hej, co robisz? Kiedy wpadniesz do Rzeszowa?- zapytałam.
-Hej, właśnie jestem a coo?.
-Tak, gdzie dokładnie?
-Właśnie wjeżdżam w twoją ulicę.
-O to zajedź do mnie.
-Ok, będę za 10 minut. Pa
-Pa. - zakończyłam szybko rozmowę po ginęły mi kolejne złotówki. Musiałam ogarnąć coś do jedzenia.
A w lodówce same parówki i jeden Żubr. Na całe szczęście znalazłam w Grześka pokoju paluszki,
chipsy i Cole. Gdy tylko to postawiłam na stole usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Hej, szybka jesteś. -stwierdziłam
-Hej, powiedzmy że się spieszyłam. Marta zdjęła płaszcz i powiesiła go na wieszaku.
-Chodź, siadaj sobie wygodnie i opowiadaj.
-Co opowiadać?- zapytała się zdziwiona.
-Wszystko. Co tam nowego, ciekawego?
- Jest coś nowego ale nie wiem czy ciekawego.
-Nie pierdol, mów!
-No ok, pamiętasz jak Ci mówiłam że poznałam chłopaka?
-Tak...
-No i my jesteśmy r...- nagle przerwałam jej
-Huraaaa! Gratulacje!- wykrzyknęłam- A zdradzisz chociaż jego dane osobowe?
-Nowakowski Piotr. - opowiedziała bardzo spokojnym głosem.
- No ładnieee... Brawo.- bardo się cieszyłam.
- To co, może kieliszek szampana?- spytałam wyciągając dwa kieliszki i butelkę z barku. Zauważyłam że całkiem duża kolekcja tych trunków Grzesiek nazbierał. Zapewne trzyma na specjalne okazje.
- No, pijem!-krzyknęłam wznosząc toast. Dużo nie imprezowałyśmy bo zaraz przyszedł Grzesiek.
-Oooo impreza beze mnie?-Zapytał się pokazując brudne kieliszki na stole.
-No niestety braciszku, taki twój los.-Wyszczerzyłam się do niego.
-No to ja lecę, pa.- Marta wstała i poszła w kierunku drzwi. Wzięła płaszcz do ręki i wyszła. Gdy tylko zdążyłam wejść do kuchni zaraz wyskoczył Grzesiek z testem:
-A obiad gdzie? Miał być!
-Z czego?! Z parówek i piwa? Gulasz?- Zapytałam ironicznie. Pokrzątał się jeszcze po kuchni, sprawdził zawartość lodówki, a raczej jej brak i stwierdził:
-Co zamawiamy? Kebaba czy Pizze?
-Pizze!
-Okej to ja zamówię.- sięgnął po telefon i wykręcił numer. Po 30 minutach pojawił się pod drzwiami człowiek z pizzą.
Ale nie spodziewałam się takie dostawcy, jaki do mnie zawitał.
________________________________
Przepraszam że taki krótki ale muszę
poprawiać oceny. Rozdział 2 już niedługo!
Pozdrawiam!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń