sobota, 9 lutego 2013

Rozdział 2


Spojrzałam przez okno w drzwiach. Nie uwieżyłam. Zamknęłam oczy i spojrzałam jeszcze raz. A jednak to prawda.  Przed moimi stał sam Paweł Zatorski. Chwyciłam za klamkę i otworzyłam drzwi.
-Pizza na zamówienie Grzegorza Kosoka- powiedział wskazując na pudełko.
-Tak, tak zapraszam. -opowiedziałam pokazując dłonią kuchnię. Gość odłożył pudło na stół a sam przywitał się z Grzesikiem.
-Cześć Paweł, szybko się uwinąłeś.- brat podał rękę dla 'przybysza'.
-Tak, korków nie było.- uśmiechnął się. Zdawało się że z kąt znam ten uśmiech i te oczy.
-Braciszku, wytłumaczysz mi dlaczego zamówiłeś jedzenie aż z Bełchatowa, nie było nigdzie bliżej?- wtrąciłam. Nie rozumiałam jego toku myślenia.
-Czysty przypadek, uwierz mi.- Odpowiedział Paweł. - Prawda Kosa?
-Tak, tak- zaśmiał się Grzesiek. Podeszłam na drugi koniec pomieszczenia, oparłam się o blat kuchenny i przysłuchiwałam się rozmowie jedząc przy tym kawałek pizzy.
Paweł cały czas przemierzał mnie wzrokiem, od góry do dołu. A  ja miałam uczucie jakbym go znała. Chłopaki, wiadomo rozmawiali o siatkówce. Nagle padło zdanie w moją
stronę:
 -Boże Ulka, jak ty dużo urosłaś od ostatniego razu kiedy Cię widziałem - stwierdził Paweł.
-A kiedy ty mnie ostatnio widziałeś?- spytałam z zdziwieniem. To już wiem skąd ja go znam.
- Jak miałaś 10 lat. Byłaś jeszcze takim szkrabem.- uśmiechnął się. -to Mała jak tam szkoła?
-Mała?! Mam 190 centymetrów wzrostu. -oburzyłam się. Nienawidziłam jak nazywają mnie Mała.
- Hahaha Zator nie podskakuj bo ona większa od ciebie. -ostrzegł Grzesiek.
- Kurde, o 6 centymetrów ode mnie większa. A dowiem się w końcu jak tam w szkole?- pytał Paweł.
-Dobrze, właśnie ostatnią klasę Liceum skończyłam.
- Brawo. To teraz gdzie?
-Nie wiem jeszcze. Mam czas.
-A na jakim profilu byłaś?
-Sportowy.
-Poszła w ślady brata.- wtrącił Grzesiek.
-Dobra, dobra jeszcze zobaczymy. Będę lepsza od ciebie. -odrzuciłam. Uwielbiałam takie 'kłócenie się' z nim. -Koniec przesłuchania, mogę już sobie iść?
-Tak, jasne.- odpowiedział Paweł.
-No to dobranoc.- pożegnałam się z chłopakami i weszłam na schody.
-Pa, dobranoc- usłyszałam z kuchni. Udałam się do łazienki, a następnie do swojego pokoju. Włączyłam laptopa, sprawdziłam Facebook-a i położyłam się
oglądając opere mydlane. Szybko usnęłam. Następnego dnia obudziłam się około 9. Ale wstając z łóżka, poczułam że na coś nadepnęłam.
-Aaaaałłł!!! -rozległ się krzyk po całym domu.
-Co ty tu do cholery robisz?-  zapytałam podnosząc poszkodowanego.
_____________________________________________________________________
Przepraszam że to tak długo trwało ale brak weny i poprawa ocen robi swoje.
Następny rozdział będzie już wiele szybciej ;)

3 komentarze:

  1. Super rozdział, super blog, ciekawie się to wszystko rozwija z niecierpliwością czekam na więcej.
    A tym czasem zapraszam do siebie, mam nadzieję, że zostawisz po sobie jakiś ślad ;) Pozdrawiam.
    http://czy-ja-czy-ty-wpolne-my.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozkręca się :) Czekam na następny rozdział i zapraszam serdecznie do mnie :D

    OdpowiedzUsuń